Wypady na lewady

Wypady na lewady

Co Funchal ma wspólnego z koprem ?

Funchal – wszystkie drogi prowadzą ze stolicy i do stolicy, przynajmniej tak było w moim przypadku, ponieważ w stolicy najlepiej znaleźć połączenia autobusowe.

Madera zwana była wyspą drewna, a jej stolica Funchal została nazwana od dzikiego kopru porastającego pierwotnie wyspę. Dzisiaj drzewa  eukaliptusowe  są na tyle ekspansywne ,
że zabierają miejsce innym roślinom. Klimat im za dobrze sprzyja, a eukaliptusy sprzyjają pożarom. Pchają się zresztą wszędzie i są wytrzymałe.

Na wyspie spędziłam całe dwa tygodnie, buty miały mnie dość  ale były  z siebie dumne.  Nachodziłam się trochę po lewadach czyli kanałach rozprowadzających wodę z gór po całej wyspie w celu nawadniania upraw, które dla turystów stanowią wspaniałą sieć tras.  Dla mnie była to rzecz unikalna wędrówki wzdłuż lewad przy których poprowadzone są ścieżki. Niektóre wspinają się wysoko, wysoko  i z nich roztaczają się wspaniałe widoki na ocean i wioski poprzyklejane do klifów.

Najciekawsze trasy po lewadach opiszę w kolejnym wpisie, a teraz wracam do Funchal, koprowej stolicy z której najłatwiej się wydostać gdziekolwiek, czy to wynajmując samochód w jednej z wielu wypożyczalni, czy podróżując autobusami.
Ja podróżowałam autobusami różnych sieci, które odjeżdżają  z nabrzeża przy porcie. Jest ich całkiem sporo i są mniej lub bardziej komfortowe ale dowożą na miejsce.
Kierowcy codziennie pokonują  od kilkunastu do kilkadziesiąt serpentyn  zawieszonych na klifowym wybrzeżu.

Jeżeli przypływa się do stolicy od strony oceanu to wita nas Cristiano Ronaldo, który  zaprasza nas do swojego muzeum, w którym przeważają koszulki, buty i dużo zdjęć. Mieszkańcy wyspy dumni są ze swojego dziecka, przecież Cristiano tu się właśnie urodził. Pomnik chyba niezbyt twarzowy, oceńcie sami.
Nie wiem być może to na szczęście jak to zawsze bywa przy znanych pomnikach, ale miejsce jego przyrodzenia szczególnie jest wybłyszczone, –  fanki ??!!!

Na zdjęciach poniżej bywalcy na wyspie: marszałek Piłsudski o którym mowa dalej, dobrze znany nam Cristiano i cesarzowa Sissi, która dwukrotnie odwiedziła wyspę świętując urodziny i kapitan Zarco kolonizator wyspy.

Co można zobaczyćw Funchal ?

  • można degustować w jednej z piwniczek  Maderę,
  • włóczyć się po bazaltowych brukach,
  • wstąpić na targ Mercado dos Lavradores z różnymi roślinnymi hybrydami i rybą endemiczną espadą,
  • zrobić sobie wypadzik na Górę Monte i potem zjechać kolejką do Ogrodów Botanicznych albo odwrotnie,
  • zjechać saniami z Monte,
  • dotrzeć do miejsowości Camara de Lobos promenadą wzdłuż oceanu,
  • wypaść na kilkanaście wycieczek w okolice.

Włócząc się po brukach Funchal wcześniej czy później natkniemy się na popiersie naszego wielkiego marszałka Józefa Piłsudskiego, któremu wystawiono pomnik tylko dlatego, że spędził tu najdłuższe w swoim życiu wakacje w miłym towarzystwie pani Eugenii Lewickiej fizjoterapeutki. Tubylcy nie zdają sobie sprawy kim ten pan był, ale myślą, że kimś dla nas bardzo ważnym skoro tylu ludzi z Polski robi sobie przy nim zdjęcie.
Na jednej ze ścian wilii „Quinta Bettencourt” znajduje się pamiątkowa tablica informująca o pobycie Piłsudskiego na Maderze. Jeżeli kogoś interesują szczegóły pobytu marszałka Piłsudskiego na Maderze to polecam książkę Adama Lewandowskiego „Józef Piłsudski na Maderze”.
Marszałek Piłsudski w jednym z listów do córek napisał, że nie może patrzeć już na ocean i siedzi w ogrodzie tyłem do niego „ żeby nie lazł mu do oczu”. Na wyspie ocean faktycznie wszędzie „lezie do oczu”.

MERCADO DOS LAVRADORES  – TARG OSOBLIWYCH ROŚLIN
I RYB

Zleźmy więc marszałkowi z oczu i wstąpmy na targ Mercado dos Lavradores.
Oglądajmy, napawajmy się zapachami ale może nie kosztujmy hybryd banano-ananasa, bananowej pasiflory, owoców filodendrona.
Jeżeli jednak sprzedawcy nas zachęcili do zakupu to musimy być przygotowani na hybrydowe ceny.

PROTEA ROŚLINA OGRODÓW MADERY
Espada ryba endemiczna

Sporo na targu nagabywań, ale kolorowo i klimatycznie. Uff, chyba trzeba ruszyć w drogę.

Udając się w stronę dolnej stacji kolejki linowej, natknęłam się na ulicę Santa Maria Street.
Ulica pozastawiana jest stolikami, gdzie wieczorami ożywa życie i pustoszeją portfele.
Najładniejsze są jednak pomalowane drzwi i okiennice starych kamienic.
Zobaczcie.

stoliki w Funchal

Ogród botaniczny – Jardim Botanico
Gdzie jest smocze drzewo?

W poszukiwaniu smoczego drzewa wybrałam się do ogrodu botanicznego, korzystając
z oferty  lokalnego biura: – autobusem do ogrodu – kolejką na wzgórze Monte – wzgórze Monte zjazd kolejką  do ogrodów i z ogrodów powrót autobusem. Cenowo korzystnie
i urozmaicony dzień.
W ogrodach co krok strelicje zwane rajskimi ptakami, passiflory, aloesy, pnącza i  różne, różne, różniste. Wśród różnistych  były i one –  smoczki tzn. smocze drzewa inaczej dracena smocza. Nazwa wzięła się od żywicy, która po nacięciu, wypływając utlenia się
i uzyskuje czerwony kolor – smocza krew. Na Maderze rosło dużo więcej wspominanych dracen ale ze względu na czerwony kolor żywicy, której używano  do barwienia tkanin, wykarczowano ich bardzo dużo.
Więcej opisów nie będzie, ogrody się podziwia, to uczta dla wzroku, zapach proszę sobie wyobrazić.  Furtka do ogrodów otwarta:

MONTE

Uwaga na pędzące sanie

Z ogrodów kolejka kabinowa Teleferico  wywiozła mnie na Monte.
Wzgórze Monte to widoki, widoki i jeszcze raz widoki na Funchal i ocean, można sobie zafundować zjazd saniami po ulicy, wstąpić do sanktuarium Nossa Senhora do Monte, pospacerować po ogrodach i coś zjeść. Dawniej na wzgórze wyjeżdżała kolej teraz zostały tylko zabudowania dworcowe.
Spacerkiem wizualnym po Monte:

A tu taka mała ciekawostka w Sanktuarium  Nossa Senhora do Monte,  znajduje się grobowiec Karola Habsburga I, który zmarł na wyspie na zapalenie płuc. Ciekawe ponoć Madera ma wyśmienity klimat, trochę może za wilgotny. Nasz Marszałek kurował się ponoć na Maderze po zapaleniu płuc. Każdy z nas zdaje mi się ma swój korzystny klimat. 
Ładnie tu, ale pora zjeżdżać czym dusza zapragnie tzn. autobusem, kolejką, saniami albo schodzimy na nogach.

Z Lido Funchal do Camara de Lobos

Co kryje się na końcu promenady?

Będąc w Funchal nie sposób przespacerować się promenadą nad oceanem, jest to niemęczący wypadzik około półtora godziny, ale zawsze możemy przysiąść na ławce i wypić coś w jednym z barów. Ubieramy krótkie spodenki lub coś innego lekkiego i idziemy, uwaga proszę nie deptać jaszczurek.

Idziemy piękną promenadą wzdłuż oceanu i po drodze same niespodzianki:

A na końcu promenady, taki oto obrazek – suszące się na słońcu rekinki w porcie Camara Lobos.  Bywał tu także Winston Churchil, który na tarasie ulubionej kawiarni sobie pacykował.

Camara de Lobos , su

MIGAWKI Z FUNCHAL, zanim wybierzemy się na lewady.

Pospacerujmy jeszcze trochę po Funchal, bo dużo w nim ogrodów, nie widzieliśmy jeszcze Santa Marii repliki łodzi Kolumba i bardzo żółtego fortu.

Fort Sao Tiago

Idąc na wschód natrafimy na fort z 1614 roku,
z którego roztaczają się widoki na ocean, miasto i dziedziniec. U podnóża fortecy tubylcy wygrzewają się  na betonach i korzystają z małej plaży.  Musicie przyznać, że szare chmury doskonale komponują się z ochrą murów.

Santa Maria

Replika statku Kolumba

W oddali płynie replika statku żaglowego Kolumba Santa Maria. Zamiast spacerować, można się trochę pokołysać i zobaczyć klify z perspektywy oceanu. 
Gdy doskwiera upał, warto schronić się w jednym z parków i schować się w cieniu okazów tamtejszej flory.

PORA NA LEWADY

W Funchal z pewnością jest co robić. Jednak jest to stolica wyspy więc dużo tu turystów
i samochodów, w centrum też nie znalazłam dzikiego kopru od którego nazwana jest stolica. Czas udać się w głąb wyspy, pobyć z naturą i wypaść na lewady. Chyba wybiorę jako pierwszą tą najbardziej ekstremalną ale o tym wkrótce.

Dodaj komentarz