Przez Marrakesz bramę Atlasu do krainy Berberów.

Przez Marrakesz bramę Atlasu do krainy Berberów.

W dali ośnieżone szczyty Atlasu.

Marrakesz brzmi jak zaklęcie.

Marrakesz, Marrakesz, Marrakesz … powtarzając nazwę miasta zdaje się, że wymawiamy jakieś zaklęcie typu abrakadabra.

Otóż Marrakesz bez gór Atlasu, a właściwie bez rzek i strumieni z gór  wypływających nie istniałby. Miasto żyje dzięki wodom Atlasu i specjalnym kanałom ją doprowadzającym zwanymi rhettarami. Wykorzystanie różnicy między sztucznym nachyleniem podziemnej konstrukcji a naturalnym nachyleniem gruntu było możliwe dzięki położeniu Marrakeszu, wybudowanego pośród olbrzymiej niecki, wyglądającej jak równina, której południowe brzegi wznoszą się lekko do podnóży gór. Krajobraz wokół studni prowadzących do kanałów pełen jest kopców gigantycznych kretów, powstałych z wydobytej błotnistej ziemi.

Kopce powstałe po wydobyciu ziemi na powierzchnię.
Konstrukcje służące do wydobywania wiadrami tzw. urobku.

Mamy więc wodę doprowadzoną podziemnymi kanałami z gór Atlasu, która zasila ogrody, domy, fontanny,  baseny, są też panowie roznoszący wodę w bukłakach ze skóry.  Kiedyś przynosili ulgę spragnionym, dzisiaj są wdzięcznym obiektem do fotografowania. 

Miasto zostało założone przez Almorawidów czyli pierwszą lokalną berberyjską dynastię, która rządziła Marokiem od 1061 roku.  Jednak meczet Kutubija pobudowali Almohadzi, aby podkreślić zwycięstwo nad Almorawidami.  Górujący nad znanym placem Dżama el Fna minaret jest wzorem dla wszystkich minaretów w Maroku. Legenda opowiada, że trzy kule wieńczące kopułę minaretu powstały ze stopionej biżuterii Jakuba el Mansura, który ukarał żonę za zjedzenie trzech winogron w czasie ramadanu.
Na plac Dżama el Fna wrócimy wieczorem, a teraz spójrzmy na minaret, aby potem zagłębić się w medinie.

Wnętrze miasta przedstawia wszystko to, co już znamy w Maroku. Handlowe suki przepełnione są towarami różnego gatunku: wyroby z arganowego drewna, wyroby z barwionej skóry, lampiony z miedzi, berberyjska biżuteria z rejonów saharyjskich, ceramika, srebra  i dywany. Najważniejszą rzeczą , które je wyróżnia jest fakt, że zrobione są na miejscu przez lokalnych rzemieślników. Pooglądamy sobie stragany uważając na przejeżdżające w tłumie motorki prowadzone przez kierowców wykrzykujących – Balak, balak czyli uwaga, uwaga.

Barbusze czyli nic innego jak kapcie marokańskie.
Krawiec w swoim warsztaciku.
Umywalki z mosiądzu i miedzi.
Lampiony.
Siodełka na osły i muły.
Kiszone cytryny .
Uliczny sprzedawca owoców i warzyw.

W labiryncie uliczek mediny natrafiamy na szkołę koraniczną, medresę Ben Youssef. W szkole mogło uczyć się kiedyś jednocześnie 900 studentów.  Dziedziniec oczywiście z fontanną, a wkoło pokoje do  nauki i bogato zdobione ściany. 

Kiedy wersety Koranu już opanowane do perfekcji, to pora na uciechy doczesne.  Oczywiście, podążamy w kierunku placu Dżama El Fna. Po zapachach znajdziemy kierunek.  Ruch na placu zaczyna sie pod wieczór i trwa do późnej nocy, ludzie podążają ze wszystkich kierunków. Tu możemy wypić kawę, kupić zioła, wypić soki z pomarańczy, granatów, wszystko za kilka lub kilkanaście dirhamów. Tam czeka na nas  aromatyczna harira, czyli zupa z jagnięciny, cieciorki, bobu i soczewicy, szaszłyki z jagnięciny, tadżin.
Jak już nasyciliśmy się jakimś lokalnym przysmakiem to możemy sobie zrobić zdjęcie z oswojoną małpką, zaklinaczem węży, potańczyć, powróżyć i zrobić tatuaż z henny. Oczywiście wszystko za okazyjną cenę, tylko kilku dirhamów.

Najlepiej to zbiegowisko różności wygląda z tarasu przylegającej do placu kawiarni. Naprawdę ….

Kraina kasb i Berberów.

Aby dostać się na drugą stronę gór Atlasu Wielkiego musimy stromymi serpentynami wspiąć się na przełęcz Tizi-n-Tichka wznoszącą się na wysokość 2 260 m n.p.m. Drogę tą kontrolował klan Glaoui, który w początkach XX wieku był sprzymierzeńcem Francuzów.  Niezwykłe górskie widoki powodują, że droga ta sama w sobie, jest jedną z atrakcji turystycznych regionu.
Rejon Atlasu Wysokiego zawsze był obszarem różniącym się od reszty Maroka. Zamieszkują je plemiona berberyjskie, których pochodzenie jest wielką zagadką historii. 
W XIV wieku Berber marokański z Andaluzji Ibn Chaldun  w historii Berberów napisał ” Rasa ta od najdawniejszych czasów zamieszkuje w Magrhebie zaludniając jego równiny, góry, płaskowyże, wybrzeża morza, wsie i miasta. Budują oni swe domy bądź z kamienia i gliny, bądź trzciny i gałęzi, bądź też z tkaniny zrobionej z włosia i sierści wielbłądów”. Na temat języka historyk napisał ” Ich język jest obcym dialektem, różniącym się od wszystkich innych dlatego nazywają ich Berberami.
Wyraz berbera znaczy po arabsku – mieszanina niezrozumiałych okrzyków, dlatego mówi się też o lwie, że berberuje kiedy ryczy.”

Wróćmy na przełęcz i spójrzmy na Atlas, którego nazwa wywodzi się od jednego z tytanów brata Prometeusza. Według mitu Atlas odmówił Perseuszowi schronienia i pożywienia, a ten za karę zamienił go w skalistą górę.  I tak w skrócie miały powstać góry zwane Atlasem.

Widoki z przełęczy Tizi- n -Tichka.
Na terenie Atlasu wszędzie można spotkać sprzedawców geod. Geoda z zewnątrz przypomina kamień, jednak po rozłupaniu znajduje się wspaniały kryształ . Te czerwone na zdjęciu są farbowane. W naturze najczęściej występują przezroczyste.

Wąwóz rzeki Todra.

To miejsce na miły spacer w wąwozie skalnym, który utworzyła rzeka Todra. 

Erg Chebbi czyli wielbłądem przez piaszczyste wydmy.

Wraz z kilometrami zmieniają się i krajobrazy. Na południe od miejscowości Erfoud  wznoszą się na wysokość 150 metrów  wydmy. Miałam okazję je podziwiać o zachodzie słońca i pobyć z wielbłądem bez imienia. Opiekun wielbłąda zagadnięty przeze mnie  o imię zwierzaka, odpowiedział, że nie ma.  Wielbłąd miał innego właściciela i był tylko  wynajęty na godziny dla turystów.

Błękitna kobieta z plemienia Regibat ?
Wielbłąd No name.

Przez Dolinę rzeki Draa.

Droga wiedzie pośród palmowych oaz i niezliczonych kasb i ksarów. Zbudowane z ziemi czyli budulca występującego w naturze bez tynku ani pokrycia. Kasby południa wystrzelają ku niebu z bujnych gajów palmowych, spośród drzew owocowych, w których cieniu chroni się labirynt drobnych półek jęczmienia, kukurydzy, lucerny, mięty i henny, poprzecinanych tysiącami małych kanalików. 
Czym różni się kasba od ksaru? 
Kasba jest obronnym domem, chroniącym przed wiatrem, piaskiem i upałem, kiedyś również przed rabusiami.
Ksar natomiast jest ufortyfikowanym miasteczkiem z dzielnicami mieszkalnymi pełnymi zaułków i zamkniętych korytarzy, często z jednym wejściem  do kilku mieszkań jednoizbowych z ubitej ziemi w który mieszka po kilka osób. Zatrzymujemy się przy jednym z nich w okolicach Zagory, ksarze Tissergate, który dzisiaj przerobiony jest na muzeum i hotel. 

Mapka okolic z Muzeum Doliny Draa.
Ksar Tissergate.
Tajemnicza kołatka ze znakami solarnymi i odwróconym człowiekiem do góry nogami.
Tykwy na wodę.
Ksar o zachodzie słońca.

Wstąpmy  też na parę daktyli na jedną z plantacji.

Gaje palmowe u stóp malowniczej góry.
Pan w parę minut wspiął się na palmę.
Osiołek chyba gryzł bo miał kaganiec.

Ksar z bajki czyli Ait Benhaddou.

I nagle wyłania się coś takiego.  Ksar robi wrażanie, zresztą jest gwiazdą sześciu hollywoodzkich filmów. Tutaj wrażenie robią tylko zdjęcia opis niewiele daje wobec rzeczywistości.

Ourzazat, co tu jest grane?

A właściwie co tu kręcono?  Właśnie tu u północnego podnóża gór Atlas znajduje się Studio Atlas. 

Kręcono całkiem sporo a mianowicie:

  • “Tutenchamon” mini serial
  • “Zawód szpieg” Tonyego Scotta
  • “Alexander” Olivera Stonea
  • “Mumia” Stevena Sommersa
  • “Lawrene z Arabii” Davida Leana
  • “Babel” Alejandro G. Innaritu
  • “Królowa Pustyni” Wernera Herzoga
  • Hologram dla króla” Toma Tykwera
  • “Gladaitor” Ridleya Scotta
  • “Klejnot Nilu”
  • kilka odcinków “Top Gear”
  • “Książę Persji: Piaski czasu”
  • “Asterix i Obelix: Misja Kleopatra”
  • “Kundun-życie Dalajlamy” Martina Scorsese
  • “Kleopatra”
  •  “W obliczu śmierci” czyli James Bond w roli głównej
  • “Ostatnie kuszenie Chrystusa” Martina Scorsese
  • “Gra o tron” legendarny ASTAPOR.

Zobaczmy parę makiet i spróbujmy zgadnąć w którym z filmów były wykorzystane ?

Kazba Taourirt siedziba klanu Glawich.

Kazba pałac świadczyła o niezwykłym bogactwie “Panów Atlasu”. Dzisiaj zostały bogate stropy, komnaty a było ich kilkaset. Większa część pałacu uległa ruinie, ale i tak można sobie wyobrazić z jakim rozmachem został wybudowany.

Szafran i minerały.

Przejeżdżając przez Anty-Atlas napotykamy się na liczne stanowiska mineralogiczne, w których wydobywa się  niezwykle liczne trylobity, głowonogi, liliowce i szereg innych skamieniałości.
Po drodze wyłaniają się jakby spod ziemi lokalni sprzedawcy z torbami  napełnionymi minerałami. Jest naprawdę  bogato, w większych sklepach możemy kupić  lustra, stoliki, umywalki, przeróżne ozdoby wykonane z całych bloków z zatopionymi w skale żyjątkami i roślinami. 
Mnie spodobała się ogromna jaszczurka ale miałabym nadbagaż w samolocie więc zostawiłam  ją w spokoju. Mogę ją pokazać.

Jaszczurka z zatopionymi goniatytami.
Skamieniałe rośliny-liliowce z pięknie widocznymi nerwami.
Trylobity.
Stolik z widocznymi łodzikami ( orthoceras).
Geody kwarcowe.

W górach o odpowiedniej porze zbiera się szafran, a w szczególności pręciki specjalnej odmiany krokusa. Szafran należy do jednej z najdroższych przypraw, aby uzyskać 1 kg przyprawy należy uzbierać około 150 tysięcy kwiatów. Do potrawy dodaje się tylko kilka pręcików, barwi potrawę na żółto.
Mam jednak wrażenie, że kurkuma sobie też doskonale z tym radzi i jest dużo tańsza. Zbieranie szafranu w górach daje utrzymanie rodzinom dlatego jestem za kupowaniem przyprawy.

Kwiatowy skarb.

Myślę, że potrawom kuchni marokańskiej należy się osobny wpis dlatego spróbuję coś więcej opisać w Wypadoumilaczach.
A na koniec anegdota: Tradycja muzułmańska mówi, że Allah ma 99 imion a setne znane jest tylko jemu, patrz zdjęcie poniżej. 

Zwierzę jest dostojne i tajemnicze, w końcu zna to setne imię.

A ja tymczasem parafrazując znane powiedzenie – Jedno oko na Maroko a drugie już na kolejny Wypad, bądź Wypadzisko, bądź Wypadzik.

Dodaj komentarz