Madera, poncha i rum.

Madera, poncha i rum.

 

Będąc w Funchal nie sposób natknąć się  na jedną z piwnic D’Oliveira,  H.M. Borges czy Blandy’s, a w piwniczce sięgnąć po kieliszeczek madery.
Trunek chyba na tyle dobry, iż sam bohater dramatu Shakespeara “Henryk IV”, Falstaff został oskarżony o to, że sprzedał swoją duszę za udko z kurczka i kieliszek wina madera.
Madera jest mocnym winem, kochającym ciepło i słodkim. Nawet najbardziej wytrawna odmiana madery SERCIAL jest słodka, najsłodsza jest MALVASIA.
Najlepiej jak każdy wstąpi do jednej z piwnic, skosztuje po kieliszeczku każdej z odmian i rozbije złocisty płyn o swoje kubki smakowe. I co? Albo pobiegnie do lady i kupi buteleczkę albo wyjdzie i pójdzie na poncha.

Poncha to taka mieszanina rumu aguardente, soku z cytryny i miodu pszczelego, który zastępowany jest melasą z trzciny cukrowej. Tak mówi tradycja, ale lokalnie miesza się  w różnych proporcjach alkohol z sokiem i czymś słodkim. Warto spróbować aby mieć swoje zdanie.

Na Maderze produkuje się również rum o nazwie Branca. Pod ten rum uprawia się trzcinę cukrową.

Najwięcej alkoholu posiada rum ognisty o zawartości 60 %  alkoholu. Miejscowi rybacy lubią wzmacniać się rumem, wszak to napój nie dla mięczaków, a “port  to jest poezja rumu i koniaku” jak śpiewał Krzysztof Klenczon.
Ja sobie kupiłam buteleczkę na zimę, rozgrzewa z herbatą i sokiem malinowym albo jak kto woli saute.

Podążając śladami wina na wyspie wybrałam się na jedną z tras, którą boracheiro transportowali pieszo młode wino w workach z koziej skóry przez Boca Risco (“niebezpieczna dziura”).

 

Dodaj komentarz