Czy byczek Fernando polubiłby C. Romero ?

Czy byczek Fernando polubiłby C. Romero ?

Curro Romero to pogromca byków, legenda korridy, jego pomnik znajduje się przy Plaza de Toros w Sewilli.  Nie, z pewnością byczek Fernando znany z bajki z dzieciństwa autorstwa Mundo Leaf nie polubiłby Curro mającego na sumieniu ponad kilkaset istot byczych. Fernando lubił odpoczywać pod drzewem korkowym i wąchać kwiatki, nie przejawiał żadnej agresji i chęci walki. Tymczasem byki biorące udział w walkach hodowane są na specjalnych fermach Hiszpanii, chociaż byki bitewne toro bravo  pochodzą z rozległych łąk Andaluzji. Posłużę się cytatem będącym fragmentem arii torreador z opery Carmen Georga Bizeta.

“Toast wznoszę z wielką ochotą,
Panowie, bo tak jak wy, żołnierze,
Tak my, torreadorzy, rozumiemy
Przyjemność, którą daje walka!
Arena jest pełna, to jest święto!
Arena jest pełna od góry do dołu;
Widzowie szaleją, tracą głowy.
Widownia wzywa w wielkim zgiełku!
Przekleństwa, krzyki i wrzawa.
Narasta podniecenie!
Bo to jest święto i szczęście!
To festiwal ludzi z sercem!
Ruszaj! Do boju! Ruszaj! Ruszaj! Ach!

Torreador, do boju! Torreador! Torreador!
Chwyć w dzielną dłoń, groźną swą broń!
Pomnij, że piękne dziewczę, czule spogląda z dala,
Miłości pragnąc twej!
Torreador, miłości, miłości pragnąc twej!”

A oto nasz bohater CURRO ROMERO  utrwalony na pomniku.

Kultowy matador na tle areny do walki z bykami w Sewilli.

Arena do walki z bykami w Sewilli.

Krainą torrerów jest Andaluzja, skąd pochodzili najwięksi mistrzowie areny. Na terenie dużych miast Andaluzji znajdują się Plaza de Toros czyli areny do walki z bykami. Arena jest obiektem w kształcie owalnym, a w samym jej centrum znajduje się ruedo czyli piaszczyste podłoże na którym toczone są walki. Do piaszczystego placu prowadzą dwa wejścia jedno dla matadora drugie dla byków. Widzowie zasiadają w ławkach lub na balkonach. Miejsca oczywiście w zależności od zasobności portfela podzielone są na kategorie, w cieniu, słońcu, w cieniu podczas przedstawienia, w loży zasiadają oczywiście dygnitarze. 

Wyobraźmy sobie co może czuć takie byczysko, oderwane od swojego naturalnego środowiska, specjalnie osłabiane przed walką, oślepione reflektorami i jeszcze ten dziwny człowiek w śmiesznym stroju wyszywanym złotymi cekinami i z czerwoną płachtą w ręku zwaną pases. I jeszcze jakby tego była mało dźga go w kark włócznią tzw. banderillas. Podobno nie można pojąć korridy jeżeli nie przyjmie się hiszpańskiego punktu widzenia na to widowisko, jest to walka brutalnej siły z inteligencją. Każdy sobie swoje teraz pomyśli i przeciwnicy i zwolennicy walk, oby tych drugich  było coraz mniej. 

Zwolennikiem walki z bykami był sam Ernest Hemingway zwany w Hiszpanii  Don Ernesto. Don Ernesto przez siedem lat pogłębiał wiedzę w zakresie korridy, hodowli byków, matadorów, organizacji widowisk czemu dał wyraz w książce “Śmierć po południu”.

Zobaczmy więc arenę i aby nikogo nie urazić ale taka jest prawda pozostałości po bykach. 

Plaza de Toros w Sewilli.

W okolice Plaza de Toros wkracza Carmen.

Jakby krwawych scen na arenie było mało, pojawia się Carmen. Carmen to cyganka pracująca w fabryce cygar, rozkochująca w sobie kolejnych mężczyzn. Najpierw zdobywa serce strażnika więziennego Don Josego, ale tak naprawdę zakochuje się w słynnym  torreadorze Escamillo. Tyle w wielkim skrócie, prawdziwy dramat rozgrywa się przed bramą Plaza de Toros kiedy, wśród oklasków i okrzyków na cześć zwycięskiego torreadora ginie Carmen zasztyletowana przez oszalałego z zazdrości i rozpaczy Don Jose.   

“Miłość, miłość, miłość, miłość
Bo miłość jak cygańskie dziecię:
Ani jej ufaj, ani wierz,
Gdy gardzisz, kocham cię nad życie,
Lecz gdy pokocham, to się strzeż!
Jeśli mnie nie kochasz
Jeśli mnie nie kochasz ja cię kocham
Ale jeśli ja cię kocham, ja cię kocham
Pilnuję cię”

Mam wrażenie, że każdy kiedyś gdzieś słyszał arię  Carmen z opery Bizeta. Jeżli nie, to od czego jest You tube ?

 

Oto nasza bohaterka Carmen na cokole przy plaza de Toros w otoczeniu gorzkich, zielonych pomarańczy.
Carmen tak jak każda kobieta różne ma oblicza, na górze mural a po prawej pixelowa Carmen na murze w Maladze.

Plaza de Toros w Rondzie.

Areny do walk z bykami porozsiewane są po całej Andaluzji. Jedne z najstarszych to arena w Sewilli i w Rondzie. Ronda słynie z niepowtarzalnej atmosfery Corrida Goyesca, której uczestnicy noszą stroje projektu Goi, malarza, miłośnika walki byków. Na plakacie na zdjęciu, widnieje nazwisko Pedro Romero, który wsławił się zabiciem ponad 6 000 tys. byków.

Zdaje mi się, że nasz byczek Fernando nie polubił ani Curro ani Pedro Romero. I tymczasem:

“Powędrowało dobre byczysko przez pola łąki na swe pastwisko. 
Pod ulubionym usiadło drzewem, chłodząc się lekkim wiatru powiewem.
I odtąd, chociaż może to plotka, zawsze w tym miejscu można go spotkać,
Jak sobie siedzi i wącha kwiatki, maki, stokrotki, jaskry, bławatki …
Słucha  jak szumią lasy i niwy …
I jest podobno bardzo szczęśliwy.”

 

Dodaj komentarz