Andaluzja kompozycją morza, słońca, palm, śniegu na szczytach Sierra Nevada

Andaluzja kompozycją morza, słońca, palm, śniegu na szczytach Sierra Nevada

To tylko kompozycja przyrody, a gdzie wina, oliwki, flamenco, areny do walki z bykami ? Coś nie do opisania zwykłymi słowami to architektura, spuścizna po Maurach będąca poezją wykutą w kamieniu . Jakby na to nie patrzeć, największy wpływ na rozwój tej ziemi wywarli Maurowie, którzy nad całą Andaluzją panowali pięć wieków, a nad Granadą Almerią i Malagą niespełna osiem wieków. 
Dla wielu turystów to tylko plaże, w lecie zatłoczone, zabudowane betonowymi blokami, które po sezonie mogą wyglądać tak:

Po przejściu kilkunastu kilometrów promenada kończy się skałą, to Playa Calida ostatnia z plaż kończąca miejscowość Roquetas de Mar na wschodzie.
Charakterystyczna roślinność nadmorska.
Latarnie nie tylko ostrzegają statki ale są ozdobą wybrzeża.
Liczne twierdze obronne wzniesione przez Maurów odpierały ataki najeźdźców.
Latarnie Costa del Sol

Sewilla, tajemniczy cyrulik sewilski Figaro i Giralda.

Zostawmy  wybrzeże i udajmy się do stolicy Andaluzji, aby rozwiązać tajemnicę Figara 
i Giraldy chociaż wcale parą nie byli.  W przypadku Figara golibrody ślady prowadzą pod balkon domu doktora Bartola, bohatera powieści francuskiego dramatopisarza z XVIII wieku Pierra Beumarchaisa. Powieść stała się tematem libretta do  opery Cyrulik Sewilski z muzyką Gioachino Rossiniego. Pod balkonem Figaro wyśpiewywał arie, a Rozyna wypuszczała miłosne liściki do hrabiego Almavivy. Zobaczmy ten czarodziejski balkon:

Pod tym balkonem w domy przy Plaza Alfaro , Figaro miał wyśpiewywać popisową arię Largo al factotum

Figara już poznaliśmy, pora na zagadkową Giraldę. Zanim wyjdziemy jej na spotkanie, przejdziemy pięknymi zaułkami Sewilli i przejdziemy placyki porośnięte drzewkami gorzkich pomarańczy.

Szemrząca fontanna w jednym z zaułków, opleciona pnączem jaśminu.
Kompozycja ochry i pnącza jaśminu.
Jeden z zaułków Sewilli.
Artysta malujący swoje ulubione miejsca.
Plac porośnięty gorzkimi pomarańczami.

Jeszcze parę kroków i oto ona La Giralda, dawny minaret zwieńczony figurą  z brązu przedstawiającą Wiarę. Za czasów jego budowniczych minaret zwieńczony był trzema kulami. Replika minaretu znajduje się w Marakeszu w Maroku, właśnie zwieńczona trzema kulami. Na platformę widokową prowadzą nie schody, ale pochyłe podjazdy, po których muezin wjeżdżał konno aby nawoływać na modlitwę. Oto ona w całej gali i widoki  z jej wierzchołka:

La Giralda
Figura symbolizująca wiarę obracającą się na wietrze, jak to z wiarą czasami bywa.

Pora wejść do olbrzymiej gotyckiej katedry, która stanęła w miejscu meczetu Almohadów. Prace przy budowie katedry trwały około 100 lat. W jednej z kaplic znajduje się grób Krzysztofa Kolumba chociaż pięć innych miast twierdzi, że posiada grób odkrywcy Ameryki.

Ostatni sułtan Granady Boabdil oddający klucz do bram miasta Ferdynandowi.

Będąc pod wpływem książki Antoniego Gali “Szkarłatny manuskrypt” szczególnie przyciągały moją uwagę fakty dotyczące ostatniego sułtana Granady Boabdila.

Boabdil oddający klucz
Klucze do muzułmańskiej części miasta jak i żydowskiej części.
Capilla Mayor ogromne pozłacane prezbiterium.
Grób Kolumba ? Kto to wie ?
Spojrzenie z patio drzewek pomarańczowych przez gorzkie pomarańczki na gotycką katedrę.

Na ulicach Sewilli można nawet spotkać Chrystusa. Warto pospacerować spokojnie po mieście, schować się w cieniu drzewek pomarańczowych, przekąsić tapas czyli jakąś przekąskę, ale ja na to nie miałam czasu, aby to zrobić musiałabym wrócić. Czy wrócę ? Na pewno warto.

Mim chrystusowy.

Zmęczeni zwiedzaniem i w miesiącach letnich zapewne skwarem warto się schować w Parku Marii Luizy. Park wraz z terenami przyległymi stanowi kompleks krajobrazowy, w którym w 1929 roku ustawiono pawilony Wystawy Iberoamerykańskiej. Najważniejszymi pozostałościami tej wystawy są place amerykański i hiszpański.

Plac Hiszpański.
Azulejos czyli kafelki z motywami historycznych dzielnic Hiszpanii.
Popływać w łódce też można.

Na górze Alcazaba, w dole Jednoręka czyli z czego Malaga słynie.

Alcazaba to rozległa górująca nad miastem arabska twierdza. Jeżeli zaczynamy zwiedzanie od twierdzy, to od razu z jej murów obronnych widzimy portowe miasto z przypływającymi statkami, rozbudowane dzielnice z blokami. Pospacerujmy trochę po murach.

Widok na miasto i Jednoręką czyli katedrę z jedną wieżą. W zamierzeniu miały powstać dwie wieże jednak z braku funduszy ukończono tylko jedną.
Alcazaba wkoło pełno, dziedzińców, krużganków kolumn i fontann.
U podnóża Alcazaby znajduje się amfiteatr rzymski.
Już wiemy, że jesteśmy w rodzinnym mieście Pabla Picasso.
Balkony, z witrażami i żaluzjami.
Wydaje się jakby mistrz odpoczął na chwilę na ławeczce przed domem w którym spędził najmłodsze lata.
We wnętrzu na sztalugach reprodukcja obrazu z gołębiami, od którego wszystko się zaczęło.
Katedra górująca nad uliczkami Malagi.
Jedna z bogatych mieszczańskich kamienic Malagi.

Nogi trochę rozbolały to można przysiąść na kawie w jednej z licznych kawiarni i posilić się “churros con chockolade”. Specjał ten to nic innego jak ciasto drożdżowe pieczone na oleju w kształcie naciągniętego obwarzanka. Można też łyknąć kieliszeczek malagi słodkiego, ciężkiego wina, aby zasłodzić się do końca. Nie pozostało nic innego jak ruszyć w dalszą drogę w poszukiwaniu owoców granatów. 

Ostatnie westchnienie Maura, widok ze wzgórza na Alhambrę i Granadę.

Ostatni sułtan Granady Boabdil po jej poddaniu w  1492, zmuszony przez królów katolickich do opuszczenia miasta, uchodząc w kierunku Alpujarry po raz ostatni spojrzał ze wzgórza Padul na Alhambrę zapłakał. To miejsce na wzgórzu nazwano Ostatnim westchnieniem Maura.  Po latach w meczecie w Fezie odnaleziono w ukrytej komnacie szkarłatny manuskrypt, który okazał się rękopisem Boabdila w którym opisywał wspomnienia. Współczesny pisarz Antonio Gala podjął się próby przetłumaczenia manuskryptu na język dla nas dzisiaj zrozumiały i tak powstała książka o tym samym tytule “Szkarłatny Manuskrypt”.

Granada to przede wszystkim najwspanialszy arabski pałac w Alhambrze. Sułtani Granady wznieśli na Złocistym Wzgórzu u stóp rzeki Darro potężne mury, które na tle ośnieżonego masywu Sierra Nevada do dziś wyglądają na niezdobytą fortecę. Za czerwonymi murami “al-Hamra” po arabsku czerwony władcy z dynastii Nasrydów zaczęli urządzać raj na ziemi.
W Koranie raj opisany jest jako bujny ocieniony ogród, przez który przepływa rzeka. Alhambra to dzieło mistrzów, gdzie woda, zieleń i słońce tworzą niepowtarzalne kombinacje przestrzenne.  Zresztą jedno zdjęcie mówi więcej niż tysiąc słów.

Symbol Granady owoc granatu.
Na pierwszym tle drzewka z owocami granatu.
Dzisiejsze wyobrażenie ogrodów w Alhambrze.
Krajobraz z bajek 1001 nocy.
Pałace o koronkowych ornamentach przeglądają się w sadzawkach.
Ażurowe okna przez które sączy się światło słoneczne.
Widok z murów Alhambry na Granadę w dole.
Pięknie, prawda?

Proszę a tu taki kontrast, no cóż coś trzeba było zjeść po całodniowym bieganiu.  Jak ładnie pan tu kroi na cienkie przezroczyste plasterki szynkę jamon serrano. Bagietka w biegu z tym specjałem to niebo w gębie, w dodatku w Granadzie. Potem w górach Sierra Nevada w wytwórni takich szynek przeżyłam horror ale o tym później.

A to Grobowa Kaplica Królów Katolickich przylegająca do katedry. Zdjęć nie można było we wnętrzu robić więc musicie  uwierzyć na słowo, że znajdują się tam nagrobki zdobywców Granady Ferdynanda i Izabeli. Tuż obok  nich znajdują się nagrobki ich córki  Joanny zwanej Szaloną i jej męża Filipa  Pięknego. Po lekturze książki “Ostatnia królowa” autorstwa
C.W. Gortner opowiadającej o burzliwym życiu Joanny Kastylijskiej, uważam, że jej małżonek zasługiwał na miano  szalonego a nie ona sama. Piękny zresztą zmarł na syfilis.  I tak tyle z Granady, pachniało malizną i niedosytem, chyba trzeba będzie powtórzyć wypad. Przez Alhambrę przewija się też 11 000,00 tys. turystów dziennie i imiennie wystawione bilety sprawdzane są trzykrotnie, trudno tam o chwilę głębszej zadumy, cóż masowa turystyka zabija ducha romantyzmu. 

W drodze powrotnej ciekawostka w tych górach w okolicach Guadix do dnia dzisiejszego zamieszkują ludzie w jaskiniach, które zamienili na mieszkania.

Ronda tyle wysiłku aby połączyć jedną skałę z drugą.

Ronda to pięknie położone miasteczko na wapiennych skałach. Była też  jednym z ostatnich bastionów Maurów. Największe jednak wrażenie robi kamienny most Puente  Nuevo nad wąwozem El Tajo. Warto spojrzeć w dół i po doznanym zawrocie głowy pospacerować po starym mieście.

Most Puente Nuevo.
Kanion rzeki El Tajo.
Widok Rondy ułożony z płytek azulejos.
Widok z Rondy na płaskowyż.
Uliczka z białymi domkami - pueblos blancos
Pałac
Z XIII wiecznego meczetu powstał kościół Santa Maria la Mayor.

Sierra Nevada to nic innego jak Góry Śnieżne.

Jadąc w góry zawsze skazani jesteśmy na kaprysy pogody. Piękna widokowo wycieczka zamieniła się na pokonywanie zakrętów drogi w deszczu. Dzień wcześniej szczyty gór obsypane były pierwszym śniegiem (październik), ale we mgle nawet tego nie było widać. Czternaście szczytów Gór Sierra Nevada wyrasta na wysokość ponad 3 000 m n.p.m. Zastanawiałam się jadąc jak wygląda farma El Valero bohatera książki “Jeżdżąc po cytrynach”. Chris Stewart pewnego dnia porzucił grupę Genesis i Anglię, aby zamieszkać gdzieś w górach wraz z małżonką. Właśnie w okolicach Trevelez, gdzie byłam w suszarni szynek osiedlił się
i mieszka do dziś. Wcale ni było tak łatwo ale o tym trochę w Wypadoumilaczach będzie. Dla mnie nowością też były zbocza porośnięte kasztanami jadalnymi.

Kasztan jadalny w górach Sierra Nevada
Owoce kasztanowca oczywiście jadalne.
Wspomniana suszarnia szynek w Trevelez, miejsce jak z horroru. Jak inaczej to nazwać, gdy nad głową zwisa kilka tysięcy racic świńskich i snuje się mdło pleśniowy zapach.

Ścieżka na której nie byłam Caminito del Rey.

Ścieżka  króla była dla mnie jednym z najważniejszych celów podróży. Tym razem znowu pogoda pokazała się ze złej strony i nic lało i lało. Po przybyciu na miejsce, zapadła  decyzja lokalnych władz turystycznych, które ze względu bezpieczeństwa zamknęły trasę . Nie będę roztaczała uroków szlaku na którym nie byłam, każdy może sobie wpisać w wyszukiwarce nazwę polską albo hiszpańską i przeniesie się do wspaniałego wąwozu.

Zapora wodna na rzece Guadalhorce. Stąd zaczyna się szlak przy sprzyjającej pogodzie.

Andaluzja to także byki, areny i Carmen ale zostawiłam to na potem i zapraszam znowu na Wypady z bykami. W Wypadoumilaczach omówię  bliżej kilka książek o których wspomniałam w poście.

Ten post ma 4 komentarzy

  1. Propecia Works Men Kamagra Preisvergleich [url=http://rxbill8.com]where to buy cialis online safely[/url] Krankenkasse Levitra Rezeptfrei Real Levaquin

  2. Cialis Bruxelles Cialis 10 Mg Preis Viagra Online Canadian [url=http://ausgsm.com][/url] Cialis Betabloccanti

  3. Marco Polo,Baedeker, Michelin,Pascal i inne przewoniki oddam za darmo.
    Polecam „Wypadywdal Barbary”
    Szacun od kuzyna?

    1. Wojtuś wielkie dzięki bo nawet nie wiedziałam jak to działa. Dla takich komentarzy warto pisać.

Dodaj komentarz